Lis dołącza do grupy propagującej deprawacje seksualną dzieci.

Lis dołącza do grupy propagującej deprawacje seksualną dzieci.
Podofilia promuje swoje lobby w telewizji. Lis , Sztuka zagrażają polskim dzieciom ,myśle że sterylizacja byłaby najlepszym elementem działań narodu wobec takich ludzi …

Publiczna kastracja takich ludzi nie jest przestępstwem ale obowiązkiem każdego myślącego człowieka !!!

Propagowanie pedofilii, dzieci ubeków i dewiantów umysłowych to misja TVP !!! TVP ppdobnie jak TVN i Polsat to mistyfikacje mające na celu dezinformację oraz deprawacje dzieci i młodzieży … Porównajmy ramówki programowe telewizji z lat 80 tych docdzisiejszej ramówki telewizyjnej ! Mniej znaczyło lepiej !

Czy edukacja seksualna to propagowanie pedofilii?

O projekt ustawy, którego skutkiem mogło być wprowadzenie kar za edukację seksualną dzieci spierali się gości programu „Tomasz Lis na żywo”.

lis1

Czy czuje się pani członkinią nieformalnego lobby pedofilskiego? – pytał Tomasz Lis wicemarszałek Sejmu Wandę Nowicką nawiązując do debaty nad projektem nowelizacji kodeksu karnego. Grupa przeciwników edukacji seksualnej proponowała wprowadzić w nim karę do dwóch lat więzienia dla osób, które „propagują lub pochwalają podejmowanie przez małoletnich poniżej 15 lat zachowań seksualnych”.

Pod takim zapisem wnioskodawcy projektu zebrali ponad 250 tys. podpisów. Zdaniem edukatorów seksualnych gdyby wszedł on w życie, to oznaczałoby to wprowadzenie kar za prowadzenie edukacji seksualnej.

– Ten projekt jest największą mistyfikacją tego roku. Projekt ustawy nie był projektem przeciwko pedofilii. Napisano w nim, że karani będą ci, którzy propagują pedofilię. Nie wiadomo, kim mieliby oni być – odpowiadała Nowicka. Jej zdaniem wnioskodawcy projektu oszukiwali ludzi, którzy podpisali się pod projektem.

Posłanka Marzena Wróbel dowodziła, że projekt był potrzebny, bo osoby zajmujące się edukacją seksualną dążą do, jak to określiła, wprowadzenia „edukacji seksualnej typu B, czyli biologicznej”. Chodzi o to, by dzieci były uczone technicznej wiedzy o tym czym jest seks i seksualność, bez mówienia o wartościach, zwłaszcza rodzinnych – dowodziła Wróbel.

– W tej chwili mamy w Polsce bardzo dobry model edukacji seksualnej – mówiła Wróbel. Po raz kolejny straszyła też standardami edukacji seksualnej przygotowanymi przez WHO. Według jej relacji standardy te zalecają, by dzieci między 4 a 6 rokiem życia poznawały zasady masturbacji, a między 6 a 9 rokiem wpajano im wiedzę o antykoncepcji. Jej zdaniem ze standardów wynika też, że w wieku 12-15 lat dzieci mają już utrzymywać kontakty seksualne.

lis2

Nie żyjemy w raju, a dzieci mają dostęp do wszystkiego – stwierdziła Kazimiera Szczuka odpowiadając na zarzuty Wróbel. Jej zdaniem dzieci i tak dowiadują się wszystkiego o seksualności w kontaktach z rówieśnikami. – Musimy zdać sobie sprawę, że nowoczesna edukacja seksualna nie jest zachęcaniem do aktywności seksualnej – mówiła Szczuka. Podkreślała przy tym, że dzieci powinny rozumieć, dlaczego odczuwają podniecenie i czym jest seksualność. – Chodzi o to, żeby tłumaczyć czym jest zły dotyk, żeby mówiły rodzicom, kiedy obawiają się jakichś zachowań w stosunku do nich – tłumaczyła.

(Czyż Sztuka od dobrych kilku lat nie powinna być martwa dla idei dobra publicznego ?)

Na ponawiane kilkukrotnie zarzuty wobec projektu odpowiadał jeden z jego autorów, Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro. Pokazywał książeczkę o masturbacji dla dzieci i stwierdził, że kiedy zacytował z niej kilka zdań podczas wystąpienia w Sejmie, marszałek Ewa Kopacz zwróciła mu uwagę, żeby tego nie robił, bo debacie przysłuchują się dzieci. Jej zawartość oburza nawet polityków PO – stwierdził Dzierżawski. Podkreślał przy tym, że książeczka zawiera instruktarz masturbacji dla 10-letnich chłopców i odczytał dotyczący tego fragment.

Kazimiera Szczuka odparowała, że to po prostu definicja masturbacji, a książka pokazana przez Dzierżawskiego to zabawna książeczka dla dzieci, pokazująca symbolikę związaną z cielesnością i jej kontekstem kulturowym. Nie ma się czym oburzać – skwitowała Szczuka.

lis3

(Pani Szczuka winna być natychmiast doprowadzona tam gdzie jej miejsce do zamkniętego ośrodka psychiatrycznego dla dewiantów seksualnych o skłonnościach pedofilskich …)

W dyskusji omawiano też projekt wprowadzenia do szkół obowiązkowej edukacji seksualnej autorstwa Wandy Nowickiej. Nowicka podkreślała, że tylko edukacja seksualna pomóc w zwalczeniu pedofilii i w związku z tym powinna być obowiązkowa tak samo jak chemia, fizyka czy biologia. Marzena Wróbel odparła na to, że to bzdura, a edukacja taka powinna być skierowana do dzieci znajdujących się na odpowiednim poziomie intelektualnym i emocjonalnym. – Nie można kierować edukacji seksualnej do 8 czy 10-latków – mówiła oburzona.

(Proponuje rodzicom urządzić porządne ognisko i co roku palić tego typu podręczniki …)

Wróbel stwierdziła też, że dzieci dopiero mając 12-13 lat zaczynają interesować się seksem, ale wiek ten można znacząco obniżyć, „rozbudzić je seksualnie”. Ma do tego prowadzić właśnie proponowany przez edukatorów seksualnych sposób uczenia o płciowości i cielesności. – Dzieci powinny mieć czas na niewinność i dojrzewanie emocjonalne. Edukacja seksualna może zaburzyć ten złoty okres w życiu dziecka – mówiła Wróbel.

Polemizowała z nią Kazimiera Szczuka, która zwróciła uwagę, że 12, 13 i 14 latki zachodzą już w ciążę i wynika to z nieświadomości własnej seksualności i braku wiedzy o niej.

(A kto do tego doprowadził jeśli nie ludzie propagujący dostęp do pornografii w mediach , debile o okultystycznych zapędach … Dopuszczanie takich ludzi do mediów publicznych powinno być zabronione – a ludzie jako sponsorzy wszystkich telewizji na rynku powinni wymuszać pewne zachowania, a nawet przeprowadzać społeczne procesy lustracyjne związane z zatrudnianiem osób propagujących seksualizacje i system wartościowania swoich czerwonych rodziców !!)

Szczuka zwróciła też uwagę na fakt, że gdyby projekt ustawy wszedł w życie, to można by oskarżyć rodziców, że uświadamiają własne dzieci o ich seksualności. – Projekt jest bardzo szkodliwy, bo odbiera dzieciom jedyną obronę przed pedofilami – podkreślała Szczuka – Nawet jeśli ksiądz dotyka dziecko, to jeśli przeszło odpowiednią edukację będzie ono w stanie powiedzieć: „Nie, stop!” i będzie rozumiało, że nawet mimo autorytetu może się nie zgodzić na pewne zachowania – mówiła.

Żadne argumenty nie przekonały jednak Dzierżawskiego, który twardo obstawał przy poglądzie, że edukacja seksualna to „promocja rozwiązłości”. – Dzieci niejednokrotnie w bardzo młodym wieku są już uzależnione od seksu i stają się przez to łatwym łupem pedofilów. Jego zdaniem winni są edukatorzy seksualni, którzy rozbudzają zainteresowanie dzieci tą sferą życia.

– Uważam, że to zła wola albo takie zacietrzewienie, że trudno się porozumieć – mówiła Kazimiera Szczuka podsumowując dyskusję. – Co takiego złego jest w „Wielkiej księdze siusiaków”, co tu ujawniać, czym się oburzać – mówiła, podkreślając, że to po prostu kolejna forma przekazywania wiedzy o seksualności.

Z kolei Dzierżawski cieszył się, że mimo porażki w sejmowym głosowaniu jego projekt odniósł sukces. – Ten projekt zakończył swój żywot, ale jesteśmy zadowoleni, że wzbudził zainteresowanie i spotkał się ze zrozumieniem rodziców – podsumował dyskusję Dzierżawski.

W normalnym kraju taka dyskusja pedofilów o próbie gwałtu na dzieciach zakończyła by się conajmniej licznem, a napewno aresztowaniem pod zarzutem deprawacji życia społecznego !

Liga Świata

Reklamy